Był piękny marcowy dzień. Gurek siedział w swoim biurze i czytał gazetę. Wziął banana z koszyka i zaczął go gryźć. Najpierw powoli, by sprawdzić, czy aby na pewno nie jest zepsuty. Później coraz szybciej. Gdy miał już skończyć z tym bananem, odezwał się jego stary, poczciwy, czerwony telefon biurowy.
„Jakie to były czasy gdy go kupowałem... Teraz wszędzie tylko technologia.” pomyślał Gurek. Odebrał telefon:
-Dzień dobry! - przywitał się grzecznie Gurek
-Witam pana, czy mógłby pan mi pomóc? Ktoś nieustannie niszczy mój domek z kart. Wiem, myśli pan, że po prostu wiatr go zniszczył. Ale to nie prawda. Mój domek stoi za szybami i to w pokoju, w którym od wieków nikt z naszej rodziny nie otworzył okna.
Gurek udał się na „miejsce zbrodni”, jak nazwała ten pokój pani, która zgłosiła problem ze znikającym domkiem z kart.
***
Po dłuższych oględzinach „miejsca zbrodni” Gurek znalazł jedynie kilka opiłków ze stali, trochę kurzu oraz bardzo dużo mąki.
-Proszę pani, kto ma dostęp do tego pokoju?
-Tylko mój mąż i ja. Aha, i jeszcze mój syn.
Proszę przyprowadzić tu te dwie osoby.
***
Mąż pani Anonim, która nie zgodziła się na ujawnienie jej imienia, przyprowadziła dwie „podejrzane osoby”. Jej mąż był dość potężnie zbudowany, miał siwe włosy i wyglądał na około pięćdziesiąt lat. Jej syn natomiast był dość chudym nastolatkiem. Najpierw Gurek postanowił porozmawiać z synem pani Anonim, gdyż uważał, że młody nastolatek chętniej zburzył by domek z kart niż dojrzały mężczyzna.
Co robiłeś zanim zostałeś tu poproszony?
Czytałem książkę.
To miło, że udajesz czytającego nastolatka, ale wiem, że kłamiesz.
A skąd pan wie?
Sam mam syna w twoim wieku. Poznałem to po twojej postawie.
Niezły pan jest.
Dziękuje. Na razie nie mam więcej pytań.
Nawzajem.
Następnym podejrzanym był mąż pani Anonim:
Co robił pan zanim pańska żona pana tu sprowadziła?
Ostrzyłem noże.
Nic więcej?
Nic więcej.
-Już wiem kto niszczy pani domek z kart. Jest to...!
-Nie wierzę! Naprawdę?
-Tak.
-No to będę musiała z nim porozmawiać.
Kogo Gurek miał na myśli? Dlaczego?
-Domek z kart niszczył mąż pani Anonim.
-Gurek doszedł do tego wniosku, gdyż mąż pani Anonim ostrzył noże. To znaczy, że powinien mieć trochę opiłków z noży na rękach. A mąka znalazła się tam przypadkiem – pewnie pani Anonim układał domek z kart po pieczeniu ciasta i potem sprzątała kuchnie, przez co trochę mąki zostało na jej rękach.
czwartek, 21 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ho, Ho nieźle! Skąd pomysł na tę zagadkę? Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń